|
Blog > Komentarze do wpisu
sie odzywam z Hokkaido...znowu
to ja... nadal cala i zdrowa (prawie) bo sie przeziebilam... sporo sie dziej i jednoczesnie spokoj jak nie wiem co... straszne odludzie to Nayoro...ale ludzie mili bardzo...robie za cos w rodzaju dziwu przyrody...dzieci mowia...o, masz niebieskie oczy! no ba...ano mam prawie nikt nie mowi po angielsku, za to maja tzw Hokkaido ben czyli gware Hokkaido...hmm...ja to w sumie wole Osaka ben lub Hiroshima ben bo zabawne... co robilam ostatnio jak nie pisalam? pisalam artykuly po angielsku o sytuacji w Japonii, odwiedzalam swtynie buddyjskie, jadlam ciastka, nauczylam sie robic cermmike-calkiem znowsny kubek i talerzyk zrobila...co ciekawe- talerz trudmiejszy do zrobienia niz kubek! 2 razy w tygodniu jedziemy do onsen, na kapiolke...ale fajnie! Woda 41 C...panie japonskie ganiaja gole i sie myja namietnie mydlami a potem plawia we wodzie...goracej...i ja sie plawie, uprzednio latajac gola i sie namydlajac...a co. tyle osob zginelo....zeby nie ryczec codziennie...skupiam sie na nauce japonskiego, na pisaniu po angielsku i czytaniu... jem tez sporo i co ciekawe chudne! chca mnie tu wydac za maz usilnie...niby czemu? jest nawet kawaler do wziecia...rany, ale wstyd...kawalera jeszcze nie widzialam , ale mam zle przeczucia nie moge sie wykrecic bowiem nieuprzejmie...jedyna nadzieja w tym ze sie nie spodobam o co sie postaram hehe... kocham Japonie ale ...niech mi oszczedza swatow...kochani ludzie... no chyba ze kawaler ow jako Apollo w wersji japonskiej...w co watpie bo gdyby byl to bylby juz wziety cdn...
piątek, 25 marca 2011, kbutryn-net
|
|