Wpisy z tagiem: japonskie jedzenie
sobota, 22 maja 2010
Zdjecia "puffa" i inne takie...
Wczoraj nie opublokowalam zdjecia mojego puffa z tej prostej przyczyny iz go... zjadlam zanim sobie przypomnialam ze powinnam zrobic jego zdjecie. Coz, dzis sie poprawiam i przedstawie puffa, ktory zostal uwieczniony zanim zostal zjedzony. Puff, odslona pierwsza ... i odslona druga...troche sie plaszczyl, bo wiozlam go do domu w autobusie rozgrzanym i zatloczonym... Puff- ptys zniknal jak sen zloty Poza puffami, jem ostatnio sporo sushi...wraz z salatka z Hiyashi wakame czyli z rodzaju japonskich wodorostow... Salatka doprawiona ziarenkami sezamu i olejem sezamowych jest bardzo dobra i zdrowa. Zauwazylam, ze wodorosty morskie maja bardzo dobry wplyw na moje cialo. W ogole japonskie jedzenie jest jakby zaprojektowane wlasnie dla mnie. Od dziecka mialam zwyczaj jedzenia wielu rzeczy na surowo, zarowno owocow jak i warzyw, ziol, nawet miesa i ryb. Slynny tatar tradycujny i tatar z lososia to byly danka, ktore robiono w moim domu rodzinnym specjalnie dla mnie. Tak wiec teraz jadam po japonsku na potege i mam sie swietnie fizycznie. Nie wspomne o tym, ze stracilam zbedne kilogramy. Sporo zbednych kilogramow... Zamiast pic coca cole pije japonskie zielone herbaty.
czwartek, 06 maja 2010
Japonofila wywody pod wplywem umeshu i dobrego humoru.
Zaczne od narzekan. Ach, jakzez tak mozna. Serwer wczoraj nie dzialal byl i nie moglam opublikowac swych przemyslen glebokich niczym Row Marianski,a dotyczacych tematu rzeka... czyli Japonii. Czytajac bowiem przemyslenia innych piszacych o Japonii, np. Chihiro, doszlam do wniosku strasznego, a mianowicie takiego, iz moja pisanina plytka jest i intelektualnie mierna. Trzeba sie bedzie poprawic, wykazac wiedza i elokwencja, glebia duchowa oraz zdolnosciami artystycznymi, ktore o dziwo podobno posiadam. Ale, zanim nastapi ten intelektualny przelom (a nastapi?), dzis bedzie z lekka dekadencko i tak na zasadzie potoku mysli na tematy japonskie. Czasem czlowiek (doprowadzony do ostatecznosci tesknota za ukochanym miejscem i ludzmi, tak tak, ludzmi tez) musi sie zrelaksowac i oddac malemu szalenstwu jedzenia, picia i ogladania japonskich filmow i czasopism. Za nim owo szalenstwo nastapi, Japonofil idzie to japonskiego sklepu na Brewer Street i kupuje tam, primo- puszke umeshu z woda sodowa firmy Kirin... secundo- torebke japonskich slodyczy/ ciastek o roznych smakach i ksztaltach, ale generalnie sa to tradycyjne slodycze na bazie anko, slodkiej pasty z czerwonej fasolki azuki. Przedstawione na zdjeciu ciastaka polecam serdecznie, bo sa naprawde dobre i niespecjalnie tuczace. To info dla wszystkich, ktorzy dziela japonska manie na punkcie liczenia kalorii i dbania o to by pozostac na wieki mega szczuplym. Mania ta objawia sie w Japonii tym, iz informacja o ilosci kaloriii znajduje sie nawet na butelkach zwyklej wody mineralnej, choc woda normalnie ma w sumie zero kalorii...^.^ Po dokonaniu niezbednych zakupow, Japonofil udaje sie do domu i tam spozywa uprzednio zakupione smakolyki, siedzac wygodnie i komentujac fotografie w japonskich czasopismach o modzie, sztuce, gotowaniu, filmach etc. Ciekawe, ze zachodnie modelki w japonskich czasopismach o modzie nie przypominaja tych z czasopism europejskich czy amerykanskich. Sa inne w typie. Nie ma tu biusciastych sex bomb o uwodzicielskich spojrzeniach, a sa za to dziewczatka blade i eteryczne, o twarzach dziwnych, przebrane i wystylizowane mocno ekscentrycznie. Oto przyklady... blade to one i sa...bo Japonczycy cenia jasne karnacje? Lub tez podoba im sie to co jest totalnie odmienne od ich wlasnego wygladu? Kazdy kto obserwuje uwaznie wie, ze Japonczycy lubia takie delikatne, jasnoskore i jasnookie, najlepiej jeszcze jasnowlose dziewoje europejskie lub amerykanskie. Japonskie panny o wygladzie delikanym i uroczym tazke sa idealem. Niech sie schowaja Monika Belucci i Pamela Anderson. Moj kolega Japonczyk powiedzial mi kiedys, ze on sie takiej kobiety jak Belucci boi...(sic!) Ja podzielam japonskie gusta w wielu kwestiach, ale czasem strasznie mnie one bawia badz rozczulaja. Na lopatki rozklada mnie niesamowite japonskie wyrafinowanie estetyczne. Sesje zdjeciowe w takim czasopismie jak So-En (z ktorego wyzej zaprezentowane obrazki) sa po prostu przepiekne plastycznie i sfotografowane po mistrzowsku. Dziewcze ma abazur na glowie a mnie miekna kolana...bo tez te kolory! W oryginale o niebo lepsze...pastelowa sonata... I jak ich nie uwielbiac bedac przeestetyzowanym historykiem sztuki i maniakiem japonskim 2 in 1? I od razu chce zaznaczyc ze moje zachwyty nie sa skutkiem konsumpcji napoju wyskokowego w puszce...ma raptem 5% alkoholu... Upojona jestem pieknem i w takich chwilach znowu toche mi smutno. Wtedy siegam po japonskie komedie...i od razu nastroj sie zmienia. Pekam ze smiechu ogladajac "Kamikaze Girls" (japonski tytul to "Shimotsuma Monogatari") czy "Turtles are surprisingly fast swimmers"... Chihiro zapytala mnie, czy mam ulubione japonskie miejsca w Londynie. To moze dziwne, ale moje ulubone miejsce w Londynie, ktore zawsze mi sie kojarzy z Japonia to...lotnisko Heathrow. A to dlatego, ze z niego wlasnie wylatuja samoloty do Tokio, Osaki, Nagoya...do Japonii. I dlatego ze na tym lotnisku zegnalam pewnego Japonczyka, ktory jest mi bardzo drogi... Bo podobnie jak Chihiro i ja uwazam japonskich mezczyzn za moj typ idealny. O tak...
środa, 28 kwietnia 2010
Dlaczego mysle ze japonskie lepsze?
Dzis zdziwilam sie bardzo, bo okazuje sie ze duzo osob czyta ten moj blog... A ja myslalam ze pisze sobie a muzom...oh... Nie uwazam sie za autorytet w kwestii Japonii. Ja nawet nie mowie porzadnie po japonsku, o wstydzie... Ale ucze sie japonskiego i pisze o tym co kocham, przez pryzmat uczucia do tego kraju i ludzi. Bylam w Japonii osiem razy, mieszkalam tam czas jakis. Za krotko niestety. Ale bylam tam dostatecznie dlugo aby zauwazyc, ze jest to miejsce specjalne. Jajka, ktore jadlam w malej wiosce w gorach prefektory Wakayama smakowaly jak zadne inne jajka na swiecie, lepiej niz nawet te najdrozsze angielskie z mega posh hodowli organicznych. Japonski ryz smakuje specyficznie, warzywa i owoce, nawet mieso i mleko. I Japonczycy tez sa specyficzni, maja swoj klimat i styl. Potafie ich odroznic i zauwazyc z daleka, nawet jak sa w grupie Koreanczykow, ktorzy w sumie wygladaja podobnie. Wygladaja podobnie ale sie podobnie nie zachowuja... Japonki chodza w specyficzny sposob. Japonczycy zachowuja sie "po japonsku" nawet jak od wielu lat mieszkaja za granica. Japonskie wspolczesne mieszkania maja swoisty klimat i styl...jasne drewniane meble, duzo swiatla, prostota... Japonczycy lubia ladne przedmioty. Wybieraja je starannie. Naturalnie nie wszyscy. To nie tak ze kazdy Japonczyk jest maksymalnie wyrafinowany i artystyczny, o nie. Sa Japonczycy paskudni, glupi i wredni, pozbawieni gustu i klasy... To przeciez ludzie a ludzie bywaja rozni. Bez wzgledu na charakter, Japonczyk lubi dobrze zjesc. W wielkich miastach, takich jak Tokio czy Osaka, ludzie jedza "junk food", tak jak w kazdym wielkim miescie na swiecie. Ale na prowincji Japonczycy preferuja tradycyjne potrawy, a te sa bardzo ciekawe. Ciekawe i podane w bardzo piekny sposob. Czasem wyglada to lepiej niz smakuje, ale przeciez nie mozna lubic wszystkiego. Sa takie potrawy japonskie ktorych nie znosze. To, ze sie kogos lub cos lubi nie oznacza, ze zamyka sie oczy na rzeczy niedobre i zle a tych nawet w Japonii nie brakuje. Ale to moje ukochane miejsce na ziemi. Pasuje do mnie i przemawia najsilniej. Japonczycy sa w sumie niesmiali. I ja jestem niesmiala i nawet bedac w Japonii, rzadko przyznaje sie Japonczykom do tego jak strasznie ich lubie. Ale oni chyba to czuja...zwlaszcza dzieci i starzy ludzie, ktorzy zawsze sa dla mnie bardzo mili i sami podchodza ciekawi, zagadujac...mimo ze wiedza, iz pewnie nic nie rozumiem. Ale ja rozumiem bardzo duzo...ja tylko malo mowie. Normalnie... Bo jestem hazukashii- niesmiala. PS. Dziekuje za informacje o "jajach obcego" z Tsukiji! :) A wiec to tez strzykwy! Niesamowite sa normalnie. Ciekawe czy smaczne...? I dziekuje ci, Chihiro2... :)
środa, 21 kwietnia 2010
Pyszne jedzenie japonskie.
W Londynie mozna zjesc po japonsku bez problemu. Teoretycznie rzecz biorac. Bo praktycznie londynskie japonskie jedzenie nie smakuje tak jak tokijskie japonskie jedzenie. Wcale a wcale! To straszne... Jako dziki fan japonskich potraw i ich namietny pozeracz, cierpie katusze kulinarne z dala od ukochanych danek. No , moze troche przesadzam z tymi katuszami...jednakowoz brakuje mi pysznych potraw jakie jadalam w Japonii. Lista jest bardzo, bardzo dluga...ale poniewaz mam zdjecia paru ulubionych dan, wiec pozwole sobie je zaprezentowac.
Oto cud gastronimiczny i kwintesencja swiezowsci rybnej- chirashi zushi. Prosze zapamietac raz na zawsze. Swieza ryba nie pachnie ryba! Pachnie pysznie...
To okonomiyaki, japonska wersja naszych plackow ziemniaczanych i racuchow ale nie na slodko ma sie rozumiec. Tu baza placka jest poszatkowana kapusta, cebula, ciasto gestsze niz nalesnikowe i owoce morza...i to jest smazone na specjalnej goracej plycie i polane sosem do okonomiyaki i czasem japonskim mojonezem...
Shabushabu- danie jednogarkowe, gotowane przez konsumujacych. Zabawa i przyjemnosc jedzenia. Te grzyby sa bardzo smaczne. Ja szczegolnie lubie te cienkie, biale...to enoki. Sa przepyszne i delikatne w smaku.
A oto ramen w wersji z chinskiej restauracji kolo stacji Azabu Juban. Dziwnie wyglada ale smakuje swietnie.
czwartek, 08 kwietnia 2010
Jak wygladaja zakupy Japonofila.
Idzie czlowiek do Japan Centre i tam kupuje: ryz japonski okragloziarnisty i pyszny, co najmniej 4 opakowania furikake czyli posypki na ryz gotowany o roznych smakach, jajka organiczne sztuk 6, 2 opakowania pikli z rzepy i ogorka, marynowany imbir, krakersy ryzowe, biala paste miso, edamame czyli straki sojowe, slodkie ziemniaki, ponzu czyli kwaskowy sos do potraw na bazie owocu yuzu, goma czyli sos sezamowy, pojemnik japonskiej salatki ziemniaczanej (mega pyszna!) oraz japonskie czekoladki, zielona herbate bancha i melon soda na dodatek. To zakupy bazowe. Nie wspomne o wielu rozmaitych wariacjach zakupowych, kupowaniu natto czli sfermentowanych ziaren sojowych itp. Uwielbiam jesc po japonsku! A potem ide do Mitsukoshi, zaraz obok Japan Centre i.... dostaje szalu zakupowego w japonskiej ksiegarni. W tych warunkach nie stac mnie bedzie na wakacje w Japoni... o nie!
sobota, 27 marca 2010
Japonskie pysznosci.
Dzis mialam ciezki dzien, duzo pracy, chociaz to weekend. I nie moglam zjesc niczego pysznego, tylko niedoby angielski obiad. To straszne jak ludnosc tutejsza nie zna sie na dobrej kuchni... A ja jestem niestety rozpieszczona przez japonskie doskonalej jakosci i pyszne jedzenie. Az lza sie w oku kreci jak sobie czlowiek przypomni... ach...gdziez jest moja ulubiona tempura krewetkowa z Jimbocho (dzielnica Tokio)
albo sushi....takie z dobrze doprawionym ryzem i super swiezym miesem z ryb...
a na deser...niesamowite japonskie lody!:) jaki kraj takie jedzenie... poezja... |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||