Ostatnio dzieje sie wiele i nie sa to rzeczy wesole niestety. Choc wiosna jest taka piekna i Londyn rozkwita.
A mnie jest smutno ze nie moge byc teraz w Japonii, jak zeszlej wiosny. Dzis dostalam list od przyjaciol z Tokio i znalazlam artykul innej znajomej mi osoby, niezby przeze mnie lubianej, w magazynie MOnocle. Jasny gwint! Panna przemadrzala i plytka jak kaluza na chodniku... Czasem grafomania poplaca. Ale nie bede zlosliwa. Bede raczej melancholijna...dzis.
Dzien nie byl do konca pozbawiony radosci. Kupilam nowy podrecznik do nauki jezyka japonskiego dla srednio zaawansowanych oraz dwie japonskie powiesci tlumaczone na angielski. Zjadlam japonski w stylu obiad z deserem. Robie co moge aby byc szczesliwym japonofilem. W koncu nie jest tak zle... Jesienia polece do Tokio. Na pewno polece...