Dzis rocznica.
Dzis mija dokladnie rok od dnia kiedy wyjechalam z Tokyo. Stasznie smutny byl moj wieczor przedwyjazdowy... Trzymalam Kena za reke i plakalam. Siedzielismy w ciemnym pokoju i milczelismy...Ken powiedzial w koncu...nie chec zebys wyjezdzala.. a potem...rano musze isc do pracy, wiec nie bede mogl cie odprowadzic na lotnisko...trzymaj mnie za reke cala noc, prosze...
Siedzialam przy nim cala noc gdy spal w swoim pokoju i trzymalam go za reke... Jakze mega romantycznie. Super japonsko lirycznie i smutno...japonski chlopiec spi a cudzoziemska dziewczyna trzyma go za reke, bo nie moze sie z nim rozstac...
Dzis Kennosuke zadzwonil...i powiedzial ze teskni ...A pode mna nogi sie ugiely na srodku Londynu i lzy stanely w oczach...
Musze wrocic do Tokyo.... jak najszybciej...
musze wrocic..........