Sniadanie na rynku Tsukiji w Tokio.
Dzis wspominek o Tsukiji ciag dalszy.
Kiedy sie czlowiek dosc nachodzi i naoglada ryb, krewetek, krabow, strzykw to robi sie strasznie glodny. Swieze ryby pachna pysznie i Japonczykom slinka leci na ich widok. Mnie tez leciala wiec poprosilam przyjaciol bysmy poszli cos zjesc...zaraz po aukcji tunczykow o ktorej napisze niebawem.
Wiec poszlismy i zobaczylismy obrazek bardzo mi znajomy...dlugie ,dlugie kolejki. Przed malutkimi barami serwujacymi sushi i sashimi sniadanka ze swiezych ryb staly szeregi wyglodzonych Japonczkow, wyglodzonych ale zdyscylinowanych.Zdjecia dan wygladaly powalajaco dobrze.

Poniewaz wszedzie bylo strasznie tloczno, to pochodzilismy troche, szukajac slynnego podobno bardzo baru serwujacego chirashi zushi czyli sushi serwowane z ladnej misce, nie w postaci malych porycjek na jeden gryz ale w postaci miski ryzu z pokrojonymi ladnie filetami ryb rozmaitych i owocow morza na tymze ryzu...

Tam gdzie nie bylo wielkich kolejek podobno lepiej nie wchodzic bo takie sobie sushi...jak mowili Japonczycy a ja im ufam.

Ten oto bar jest podobno najlepszy i dlatego stal przed nim istny tlum a na miejsce trzeba bylo czekac...godzine! Wiec poszlismy dalej, do drugiego najlepszego baru na targu Tsukiji.

Tak wygladalo jego menu. Dla nieswiadomych- to dziwne pomaranczowe cos na gornych zdjeciach menu to wnetrze jezowca morskiego...uni. Drogie toto i Japonczycy to uwielbiaja. No ja tak moze niekoniecznie...
tak wygladala kolejka przed barem...

a tak wygladal bar w srodku widziany z zewnatrz...

z zewnatrz, bo wlascieciel nie zyczyl sobie aby robiono zdjecia w jego barze... No to nie robilam zdjec za to jadlam i bylo to niesamowicie po prostu pyszne! W zestawie byl bulion rybny i naturalnie chirashi jako danie glowne i zielona herbata w ilosciach dowolnych. Bardzo smaczne sniadanko.