Japonskie metro i londynskie metrooooooooo...
Bede wredna i zlosliwa dzis. Bo mieszkajac w Londynie tak dlugo jak juz mieszkam musze stwierdzic, ze to miasto komunikacyjnie sie dusi. Nie ma miejsca na nic. Jest za duzo samochodow i ludzi, zas metro dziala po prostu fatalnie. I remonty podziemne nie maja tu nic do rzeczy.
Jakims cudem metro w Tokio, pomimo ze narazone na trzesienia ziemi, tajfuny etc. dziala bez zarzutu a spoznienie to prawdziwy szok...bo sie wlasciwie nigdy nie zdarza. W Londynie co rusz to sa opoznienia bo " signal failure" co oznacza ze jakis idiota wlaczyl nie ten guzik co trzeba i komunikacja sparalizowana na pol dnia...w najlepszym razie.
I jest brudno, smierdzaco, niebezpiecznie i nieladnie. W Tokio- na odwrot. Oto dowod rzeczowy...

Dzis okradziono w metrze londynskim moja kolezanke z pracy...
Rany, jak ja tesknie za Tokio!!!!!!!