Japonofilskie ogloszenia drobne.
Dzis bedzie pare uwag o tym i owym, dotyczacym spraw japonskich w Londynie a nawet poza. Najpierw info spoza Londynu. Dzis kolaga moj Japonczyk napisal w mailu, ze od paru dni na targu rybnym Tsukiji w Tokio obowiazuje nowe rozporzadzenie. Zezwala ono na zwidzanie targu tylko 140 turystom zagranicznym dziennie! Tak wiec kto pierwszy ten wejdzie, nawet ten ktory 140 wejdzie, ale juz 141 nie... I takie oto sa skutki niesluchania polecen i lekcewarzenia prosb. Strasznie mi glupio i wstyd za tych kolegow obcokrajowcow (i kolazanki tez!), ktorzy tak skutecznie doprowadzili Japonczykow do ostatecznosci... no ale co robic...
Wiadomosc druga, tym razem londynska to taka, ze otwarty zostal w Angel nowy maly i mily sklepik ze slodyczami.


Nie ruszylo by mie to za bardzo gdyby nie fakt, ze w sklepiku owym mozna zakupic takze slodycze i napoje japonskie!

O, jakze milo... Kolorowa wystawa i atrakcyjnie prezentujace sie polki sklepowe przyciagaja wielu kupujacych i ogladajach...glownie nieletnich obywateli Albionu. No ale i ja przeciez dalam sie skusic...tylko dlatego, ze zobaczylam japonskie smakolyki.

I tak nie moge jesc slodyczy bo musze dbac o twz. linie, ale popatrzec zawsze mozna, no bo co w koncu...
Wiadomosc numer 3. Bedzie przedstawienie kabuki w Londynie. Chihiro wspominala i kiedy zobaczylam plakat zdecydowalam ze ide! Teraz tylko kwestia czy dostane jeszcze bilety on line...

Tyle sie dzieje. jak ja zniose tyle naglego szczescia w Londynie? :)
A tak w zwiazku z kabuki... Potuptalam dzis do British Museum i w dziale sztuki japonskiej znalazlam portet najslynniejszego chyba onnagata w najnowszej historii- Bando Tamasaburo V.

Rany, niezla z niego dziewoja...