Beard Papa czyli japonskie ptysie i inne pysznosci.
To byly moje ulubione slodkie danka w Tokio. Cream puffs lub swojsko japonskie ptysie z kremowym nadzieniem, lekkim i pysznym. Produkuje je firma Beard Papa. Mozna je dostac na stacjach Tokio Glowna i w Ueno, w wielu miejscach. Zapach ptysiowo- kremowy jest tak intensywny, ze z daleka juz wiadomo, iz gdzies jest kawiarenka lub sklepik Beard Papa.
I o radosci, od 2006 taka kawiarenka jest i w Londynie, na rogu Oxford Street i Berwick Street.

Kiedy mam troche czasu po pracy i ochote na male co nieco, wtedy tam ide. Dzis bylam. Czuje sie lepiej wiec chcialam to uczcic jednym "puffem", japonskim ptysiem z kremem waniliowym, bo choc sa i takie o smaku truskawkowym , czekoladowym a nawet zielonej herbaty, to ja najbardziej lubue klasyczny krem waniliowy. Wcale nie jest za slodki i nie jest ciezki...jest delikatny i bardzo dobry. Poza "pufami" menu oferuje jeszcze inne smakolyki...

Wszystko japonskie w stylu czyli lekkie i bez konserwantow i innych podobnych paskudztw. Ludzie lubia "pufy".

Obsluga jest orientalna, generalnie japonska. Ladne panienki ubrane w sympatyczne, bardzo japonskie w stylu uniformy.

Do kawiarenki Beard Papa przychodza zwlaszcza Japonki...na kawe i rozmowy z przyjaciolkami lub samotna kontemplacje slodkich delicji...polaczona z konsumpcja tychze.

Wiem, ze te zdjecia troche dziwne, ale robilam je przez okno, jak rasowy paparazzi... Bo glupio mi bylo tak nachalnie robic foty w srodku. Obserwujac z zewnatrz, osiaga sie efekt bardziej naturalny. Scenka zupelnie jak z Tokio...az lza sie w oku kreci z rozrzewnienia.
A moj puff byl przefantstycznie smaczny... Nareszcie cos dobrego po dwoch dniach glodowki...