Dzisiejsze "nowosci" japonskie z Londynu.
Dzis widziane i sfotografowane rzeczy,miejsca (i ludzie) japonskie w miescie Londyn...nie Ladek :).
To ulotka promujaca nowootwarte Yo!Suhi...to siec barow sprzedajacych sushi w wydaniu powiedzmy to...fusion? Da sie zjesc to yo sushi w sumie. Jak czlowiek bardzo glodny...

33 Brook Street, Londyn- oto japonski zaklad fryzjerski MOGA czyli modern girl, czynny do pozna z posh klientela, glownie japonska...fryzjerzy tez japonscy.

To wystawa sklepu Issey Miyake takze na Brook Street. MIyake ma poczucie humoru, jest nowoczesny i pozytywnie zakrecony. Lubie jego stroje (poza tym kapeluszem) choc mnie na nie nie stac :)

Papier ryzowy, tusz do kaligrafii, olowek...polaczenie malarstwa i grafiki w pracy japonskiego artysty Hiro Yamagata. Galeria na New Bond Street, cena pracy..tylko... 18,000 funtow.

Ten sushi bar, polozony w malej bocznej uliczce, w poblizu Piccadilly Circus zawsze mnie intrygowal. I zawsze jak chce don wejsc, to jest zamkniety...

MOge tylko zagladac przes okno a i tak malo widac...
Budynek ambasady Japonii...wielki, na Piccadilly Street... po drugiej stronie ulicy jest Green Park.

Japonczycy sa obok Green Parku a takze w Green Parku, jak ta mloda Japonska. Ciekawe ma na sobie wdzianko.

i moja kolacja...oshi zushi czyli sushi prasowane z makrela marynowana w occie. Pycha!

No, moze tak pysznie to nie wyglada, ale jest smaczne.
Lubie taki Londyn.