Wpisy z tagiem: Kabukicho
wtorek, 15 czerwca 2010
Kabukicho w wersji obrazkowej.
Pare zdjec z Kabukicho...ktore jest czescia Shinjuku. Shinjuku by night jest bardzo kolorowe i pelne swiatel. Jak to Tokyo.
Jak w powiesci Ryu Murakami..."afroamerykanscy" (choc mysle ze raczej afrykanscy) "naganiacze"...rozdaja ulotki reklamujace kluby z hostessami i podobne przybytki. Widac ich na zdjeciu po lewej stronie. Jakim cudem oni moga przebywac w Japonii legalnie?
Wejscie do Kabukicho. Jak z kiepskiego kabaretu. Kabukicho bywa tandetne w stylu...
Tokijskie zycie nocne i tlumy ludzi.
sa tam kina, bary, puby, tanie restauracje i mnostwo innych miejsc..wszelakiej rozrywki...
Jak pisalam wczesniej...Kabukicho to tokijskie erotyczne zaglabie.
Kabukicho by night.
poniedziałek, 14 czerwca 2010
Moje spotkanie z yakuza.
Yakuza czyli japonska mafia to nie zarty... Chlopaki sa niebezpieczne i czesto wybitnie nieprzyjemne. I czasem nosza miecze, ktorych sa w stanie uzyc jak sie mniej lub bardziej zirytuja. Normalnie obcokrajowiec ich nie widuje lub nie rozpoznaje. I normalnie oni do obcokrajowcow nie maja zadnych interesow... chyba ze mowimy o zagranicznych hostessach lub prostytutkach i innych osobach z polswiatka. Kiedy chodzilam po Kabukicho, samotnie i dekadencko, pstrykajac fotki i obserwujac ludzi, spotkalam prawdziwego yakuze. I to takiego jak z gangsterskiego filmu japonskiego, przystojnego jak diabli i wygladajacego niebezpiecznie acz seksownie. O rany... Nie wiem czemu do mnie podszedl po tym jak wyszedl z jednego z klubow, ukrytego w bocznej uliczce. Ja nie rzucalam sie za bardzo w oczy, ubrana na czarno, bez makijazu za to ze sporym aparatem fotograficznym i lekkim usmieszkiem na obliczu. Moze ten cyniczny usmieszek go przyciagnal, a moze po prostu wygladalam tak bardzo nie na miejscu, ze az ciekawie? Podszedl do mnie i zagadal po angielsku. Zdziwilam sie powaznie, bo normalnie nikt mnie nie zaczepial i bylam bardzo pewna swego bezpieczenstwa i "niewidzialnosci". Facet byl dobrze i ekstrawagancko ubrany, nosil garnitur chyba od Armaniego, bardzo drogie buty i rozpieta jedwabna koszule. Mial elegancko ostrzyzone wlosy i ...byl bardzo atrakcyjnym Japonczykiem. Oczy czarna jak smola i o pieknym ksztalcie. Zapytal czy jestem Europejka, bo mu nie wygladalam na Amerykanke. Kiedy powiedzialam, ze jestem Europejka i Polka, usmiechnal sie zabojczo ladnie. Jego angielski byl bardzo dobry, bo jak sam powiedzial, spedzil dwa lata w Los Angeles robiac tam "interesy". Juz ja widze te interesy... Pytal, co robie w Tokyo i czemu jestem sama w Kabukicho o tak poznej porze. Wygladalam mu na tzw. "ojosan" czyli panienke z dobrego domu. Powiedzialam mu ze tokijskie zycie nocne interesuje mnie od strony naukowej... bardzo go to rozbawilo. Dobrze mi sie z nim rozmawialo. Powiedzialam mu , ze domyslam sie kim jest "z zawodu"...znowu wybuchnal smiechem i zapytal czy sie go boje? Tym razem ja sie usmiechnelam zagadkowo. I to mu sie widocznie bardzo spodobalo bo otrzymalam zaproszenie na drinka i spedzenie z nim reszty wieczoru (sic!) jako z przewodnikiem po Kabukicho i w ogole po nocnym Tokyo. Otrzymalam zapewnienie nietykalnosci i dobrej zabawy. Yakuza byl niestety absolutnie i totalnie w moim typie jesli chodzi o wyglad. Ale nie mam zwyczaju chadzania na drinki z gangsterami, nawet tymi najprzystojniejszymi i japonskimi, i nawet jesli mam potem szanse na obejrzenie ich tatuazy na plecach i uwiecznienie ich na zdjeciach... Nalezy byc czowiekiem rozsadnym, nawet jesli sie jest szalonym japonofilem... Musialam grzecznie odmowic, dziekujac jednak za tak mila propozycje. Byl niepocieszony a ja spocona, bo zaczelo sie robic... goraco. Trzeba sie bylo ewakuowac. Yakuza wprawdzie z klasa i super atrakcyjny, ale to jednak yakuza! Nie mam pojecia co mu sie tak we mnie spodobalo, ale robil wrazenie mocno zaintersowanego moja skromna osoba. Dal mi swoj numer kontaktowy, wydrukowany na prostej czarnej wiztytowce. Znowu scena jak z filmu... Nie zadzwonilam. Ale wizytowke mam schowana na pamiatke. I czasem zastanawiam sie co mogl miec wytatuowane na plecach. Moze blekitnego tygrysa? :)
niedziela, 13 czerwca 2010
Kwestia bezpieczenstwa gaijinek w Japonii.
Bycie cudzoziemka w Japonii bywa zabawne a nawet przyjemne. W zaleznosci od tego czy jest sie dla Japonczykow cudzoziemka landa czy nieladna, ma sie swego rodzaju przywileje, lub ich sie nie ma. Jak cudzoziemka, nieladna a jeszcze nie daj Boze przy kosci, wtedy jest jak niewidzialna. Japonczycy ignoruja ja, czasem posylaja pelne politowania spojrzenia. Bo jakze mozna byc tak niezdyscyplinowanym i doprowadzic sie do takiego stanu? Nadwagi... Cudzoziemki atrakcyjne: dlugonogie blondyny w typie modelowym, panny o interesujacej melancholijnej urodzie i zwiewne, kobiety o jasnych oczach i cerze...dzialaja na Japonczykow bardzo mocno. Pozornie sie nie patrza, a jednak patrza. Odwazniejsi staraja sie nawet czasem zaczepic, ale niezbyt nachalnie. No chyba ze wstawieni... Ja, jako szczesliwa (?) posiadaczka czesci przymiotow atrakcyjnych, takich jak wlosy blond, oczy jasne i cera blada (ble....) bylam niejednokrotnie obiektem komentarzy wyglaszanych po japonsku przez panow a nawet nastolatkow plci meskiej, ktorzy mysleli ze nie rozmumiem i moga sobie mowic co chca. Komentarze byly niejednokrotnie mile, czasem nieco nieprzyzwoite. Nigdy jednak nie zdarzylo mi sie nic nieprzyjemnego i nie bylam obiektem napasci czy molestowania. W metrze mozna spotkac japonskich erotomanow zwanych chikan, ktorzy maja niemily zwyczaj macania kobiet w czasie godzin szczytu komunikacyjnego i tloku w pociagach. Japonki wstydza sie reagowac i cierpia w milczeniu... Cudzoziemka raczej by takiego molestowania nie zniosla i zrobilaby scene, a tego chikany nie lubia. Wiec cudzoziemki europejskie przede wszystkim sa raczej od atakow chikanow wolne. Ja nigdy nie slyszlam o przypadku obmacywania w pociagu bialej kobiety...no chyba ze przypadkiem. Byly wypadki zabojstw bialych kobiet, nauczycielek jezyka angielskiego. Ale to raczej sprawy marginalne. Trzeba miec straszliwego pecha aby trafic na japonskiego psychopate. Ja czulam sie w Japonii bardzo bezpiecznie. Chodzilam po nocach na spacery po Tokyo, chodzilam sama po nieslawnej Kabukicho i nic mi. A Kabukicho to tokijskie zaglebie erotyczne, pelne klubow z hostessami, domow publicznych i prostytutek, takze importowanych. Czulam sie niewidzialna i dobrze mi z tym bylo. Moglam patrzec na nocne zycie Tokyo i bylam w pelni bezpieczna. Niesamowicie to komfortowe uczucie. Brakuje mi go w Londynie...
|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||