Wpisy z tagiem: japonski gangster

poniedziałek, 14 czerwca 2010
Moje spotkanie z yakuza.

Yakuza czyli japonska mafia to nie zarty... Chlopaki sa niebezpieczne i czesto wybitnie nieprzyjemne. I czasem nosza miecze, ktorych sa w stanie uzyc jak sie mniej lub bardziej zirytuja. Normalnie obcokrajowiec ich nie widuje lub nie rozpoznaje. I normalnie oni do obcokrajowcow nie maja zadnych interesow... chyba ze mowimy o zagranicznych hostessach lub prostytutkach i innych osobach z polswiatka.

Kiedy chodzilam po Kabukicho, samotnie i dekadencko, pstrykajac fotki i obserwujac ludzi, spotkalam prawdziwego yakuze. I to takiego jak z gangsterskiego filmu japonskiego, przystojnego jak diabli i wygladajacego niebezpiecznie acz seksownie. O rany...

Nie wiem czemu do mnie podszedl po tym jak wyszedl z jednego z klubow, ukrytego w bocznej uliczce. Ja nie rzucalam sie za bardzo w oczy, ubrana na czarno, bez makijazu za to ze sporym aparatem fotograficznym i lekkim usmieszkiem na obliczu. Moze ten cyniczny usmieszek go przyciagnal, a moze po prostu wygladalam tak bardzo nie na miejscu, ze az ciekawie?

Podszedl do mnie i zagadal po angielsku. Zdziwilam sie powaznie, bo normalnie nikt mnie nie zaczepial i bylam bardzo pewna swego bezpieczenstwa i "niewidzialnosci". Facet byl dobrze i ekstrawagancko ubrany, nosil garnitur chyba od Armaniego, bardzo drogie buty i rozpieta jedwabna koszule. Mial elegancko ostrzyzone wlosy i ...byl bardzo atrakcyjnym Japonczykiem. Oczy czarna jak smola i o pieknym ksztalcie.

Zapytal czy jestem Europejka, bo mu nie wygladalam na Amerykanke. Kiedy powiedzialam, ze jestem Europejka i Polka, usmiechnal sie zabojczo ladnie. Jego angielski byl bardzo dobry, bo jak sam powiedzial, spedzil dwa lata w Los Angeles robiac tam "interesy". Juz ja widze te interesy... Pytal, co robie w Tokyo i czemu jestem sama w Kabukicho o tak poznej porze. Wygladalam mu na tzw. "ojosan" czyli panienke z dobrego domu. Powiedzialam mu ze tokijskie zycie nocne interesuje mnie od strony naukowej... bardzo go to rozbawilo. Dobrze mi sie z nim rozmawialo. Powiedzialam mu , ze domyslam sie kim jest "z zawodu"...znowu wybuchnal smiechem i zapytal czy sie go boje? Tym razem ja sie usmiechnelam zagadkowo. I to mu sie widocznie bardzo spodobalo bo otrzymalam zaproszenie na drinka i spedzenie z nim reszty wieczoru (sic!) jako z przewodnikiem po Kabukicho i w ogole po nocnym Tokyo. Otrzymalam zapewnienie nietykalnosci i dobrej zabawy.

Yakuza byl niestety absolutnie i totalnie w moim typie jesli chodzi o wyglad. Ale nie mam zwyczaju chadzania na drinki z gangsterami, nawet tymi najprzystojniejszymi i japonskimi, i nawet jesli mam potem szanse na obejrzenie ich tatuazy na plecach i uwiecznienie ich na zdjeciach... Nalezy byc czowiekiem rozsadnym, nawet jesli sie jest szalonym japonofilem...

Musialam grzecznie odmowic, dziekujac jednak za tak mila propozycje. Byl niepocieszony a ja spocona, bo zaczelo sie robic... goraco. Trzeba sie bylo ewakuowac. Yakuza wprawdzie z klasa i super atrakcyjny, ale to jednak yakuza! Nie mam pojecia co mu sie tak we mnie spodobalo, ale robil wrazenie mocno zaintersowanego moja skromna osoba. Dal mi swoj numer kontaktowy, wydrukowany na prostej czarnej wiztytowce. Znowu scena jak z filmu...

Nie zadzwonilam. Ale wizytowke mam schowana na pamiatke. I czasem zastanawiam sie co mogl miec wytatuowane na plecach. Moze blekitnego tygrysa? :)

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Blogi o Japonii
Serwis Doradczy
Studiowac, uczyc sie
Tagi
Best 100 Japan